Cieszę się każdym dniem


Był rok 2001, miałam 34 lata i trzyletniego synka. Podczas kąpieli namacałam z boku piersi, na żebrze, twardy guzek, taką narośl. Od tego momentu, coraz częściej dotykałam go, ręka, „szła” mi na niego i czułam, że rośnie. Ginekolog, do którego zgłosiłam się z moim problemem, określił „to” jako niegroźną kostną dysfunkcję. Głos wewnętrzny nakazał mi pójście do drugiego lekarza. Ten zalecił biopsję. Po około tygodniu otrzymałam „zaproszenie” na onkologię do Rzeszowa, a po dwóch miesiącach byłam już Amazonką. Podczas konsultacji w Warszawie podpisałam stosowną umowę i przez 5 lat testowałam nowy rodzaj chemioterapii. Bardzo była męcząca i wyniszczająca mój organizm. Po ośmiu wlewach chciałam zrezygnować, ale, niestety, byłam związana umową. Drugi raz, za żadne pieniądze, nie zdecydowałabym się na taki eksperyment. Od mastektomii minęło 10 lat. Wierzyłam, że dałam radę, pokonałam raka. Niestety, w 2011 roku, okazało się, że na drugiej piersi mam raka złośliwego z przerzutami. I historia powtórzyła się. Jestem 8 lat po drugiej mastektomii. Wierzę, że czekają mnie tylko dobre chwile. Osiągam kolejne życiowe cele: mam pracę, którą lubię, podniosłam kwalifikacje zawodowe. Dziś mój syn ma 20 lat. Staram się, kiedy tylko mam czas, uczestniczyć w spotkaniach jarosławskich Amazonek, z którymi jestem związana od 2018 roku.

Goga