










Poniedziałkowe spotkanie, 9 maja, z pomieszczenia przeniosło się w plener. Najpierw pojechałyśmy do baśniowego ogrodu Joasi, który śmiało można nazwać prywatnym ogrodem botanicznym. Zdumiewa w nim nie tylko imponująca wielkość powierzchni i jej przemyślane zagospodarowanie, ale, a może przede wszystkim, mnogość ciekawych gatunków kwiatów, drzew
i krzewów ozdobnych.
Tu wiosna w pełni – tulipany, narcyzy, różaneczniki, floksy wiechowate, pierwiosnki, irysy „krzyczą” z obrzeżonych rabat, a dostojne magnolie wabią kolorami i zapachem wyjątkowo pięknych kwiatów. Nie brakuje tu sędziwych drzew owocowych, dających obfite zbiory najsmaczniejszych odmian jabłek, gruszek, czereśni, wiśni i śliwek.
Można godzinami spacerować i podziwiać, podziwiać, bo jest to duży
i wyjątkowo piękny ogród.
Słońce chyliło się ku zachodowi, kiedy zawitałyśmy do „kwietnego raju” Marty, małego (3 ary), ale jakże uroczego ogródka działkowego, gdzie nad powodzią różnorodnych roślin góruje wysoka, dwudziestodwuletnia sosna i dwa dostojne świerki. Niestety, tulipany i narcyzy, których jest tu naprawdę dużo, już przechodzą w stan spoczynku, pozostawiając po sobie kępy liści. Uroku temu miejscu dodają trzy ogródki skalne, na których królują m. in.: rojniki, dzwonki, floksy górskie, rozchodniki, skalnice. Kiedy powiało wieczornym chłodem, z przyjemnością popijałyśmy rozgrzewającą, owocową herbatę, tocząc ożywioną rozmowę nie tylko na temat niewątpliwego uroku wiosny.
Śpiew ptaków był wspaniałym uzupełnieniem kilku godzin spędzonych na łonie natury.
Szkoda, że nie wszystkie koleżanki mogły, razem z nami, cieszyć się urokami wiosny.
Marta