I w tytule nie ma przesady, bo 17. czerwca był takim dniem, dzięki spotkaniu integracyjnemu przedstawicielek stowarzyszeń Amazonek z Podkarpacia, którego pomysłodawczynią i organizatorką była Barbara Baryła, prezeska Unii Podkarpackiej Amazonek, ze Stalowej Woli.
Na miejsce spotkania wybrano Ulanów nad Sanem, a dokładnie dom przy ulicy Podwale 17, u państwa Marii i Mieczysława Łabęckich, prowadzących szeroko pojętą działalność turystyczną, kultywującą tradycje flisackie. W tym miejscu spotkały się kilkuosobowe delegacje stowarzyszeń z liczną grupą stalowowolskich Amazonek.
Bogaty program spotkania obejmował, w pierwszej kolejności, zwiedzanie XVII -wiecznego dworu rodu Mniszchów w Bielinach -perełki architektonicznej regionu. Urzekła nas nie tylko architektura i wnętrza z pięknymi piecami kaflowymi i stylowymi meblami, ale też przedstawione dzieje mieszkających w nim ludzi oraz uroczy park wokół dworu.
Kolejną atrakcją było, mieszczące się w kilku izbach drewnianego domu z XIX w., Muzeum Flisactwa Polskiego, w Ulanowie. Trzeba wiedzieć, że okres od XVII do XIX wieku, to złoty wiek flisactwa. Wtedy to flisacy spławiali, głównie do Gdańska, m. in.: zboże, skóry zwierzęce, drewno, wełnę, smołę, płótno, sieci, miód. Ulanów, do dziś, jest stolicą polskiego flisactwa. Do tematu flisaków jeszcze wrócę.
Teraz kilka słów o kolejnej atrakcji turystycznej, o modrzewiowym kościele p.w. św. Jana Chrzciciela i św. Barbary, w Ulanowie, z 1643 roku. Wnętrze tego trójnawowego kościoła zdobią m.in. : złocone, barokowe, ołtarze z postaciami świętych i aniołów, polichromie wykonane na konopnym płótnie, okna witrażowe, malowidła naścienne i na sklepieniu. Kościół niewielki, o bogatych dziejach i niezwykle pięknym wystroju, jest miejscem kultu religijnego i ciekawym obiektem zabytkowym.
A w „domu” czekała na nas prawdziwa uczta, z tradycyjnymi, flisackimi potrawami: chlebem Retmana, smalcem ze skwarkami i grzybami, domowymi ogórkami, kiełbasą z pieca, żurkiem flisackim, proziakami i chrupaczkami. Nie zabrakło pysznych ciast i ciasteczek.
Powracam do flisactwa, bo największą atrakcją dnia był rejs galerą, po Sanie, w towarzystwie retmana (kapitana) flisaków, pana Mieczysława Łąbęckiego, który nie tylko kierował galerą, ale opowiadał niezwykle ciekawe historie związane z flisactwem. Podziwu godne jest prywatne muzeum w domu gospodarzy, obfitujące w bardzo ciekawe eksponaty, wśród których są osobiste pamiątki pana domu.
Spotkanie zakończyło wspólne śpiewanie piosenek biesiadnych i pamiątkowe zdjęcie podkarpackich Amazonek.
Organizatorce spotkania, Barbarze Baryle i gospodarzom, Marii i Mieczysławowi Łabęckim, składam serdeczne podziękowanie za wyjątkowy dzień, który na długo pozostanie w naszej pamięci.
W imieniu delegacji Jarosławskich Amazonek,
Marta