Dzisiaj, 20 maja, w ramach cotygodniowych spotkań, zaprosiłam „moje dziewczyny” do jarosławskiego Parku Miejskiego im. Bohaterów Monte Cassino. Miejsce to jest bliskie memu sercu z kilku powodów: tu, będąc dzieckiem, w Ogródku Jordanowskim spędziłam wiele godzin bawiąc się z rówieśnikami, tu nauczyłam się jeździć na rowerze, spacerowałam z rodzicami i siostrą, podziwiając piękne kwiaty na klombach i wzdłuż alejek, wśród drzew sadzonych przez uczniów jarosławskich szkół, w tym mego tatę i jego rodzeństwo i wreszcie tato mój, uczestnik Bitwy pod Monte Cassino, był inicjatorem nadania parkowi, w 1994 r. obecnej nazwy.
Park został założony w 1902 roku, na prywatnej posesji dra. H. Maksa i W. Siemińskiego - Lewickiego, Sześć lat później, w 1908 r., z inicjatywy S. Gurgula ( bardzo ciekawa postać związana z Jarosławiem, kupiec przemysłowiec, działacz społeczny), zorganizowano wielką wystawę przemysłowo - rolniczą, która trwała miesiąc, od 29 sierpnia do 29 września. Wzięło w niej udział ponad 300 wystawców prezentujących swoje towary w bardzo oryginalnych altanach.
W 2018 roku zakończono, trwającą kilka lat, rewitalizację parku i dzięki niej możemy m.in. wygodnie i bezpiecznie (monitoring) spacerować, odpocząć na wielu ławkach i leżakach, także przy fontannach, podziwić setki roślin na rabatach. A wieczorową porą, oświetlony przez 104 lampy parkowe, urzeka nastrojowością, romantycznością i tajemniczością.
Niestety, nadciągające chmury, pierwsze krople deszczu i pomruki zbliżającej się burzy skróciły czas pobytu w tym pięknym miejscu.
Jeszcze tu wrócimy, choćby z wnukami, na wielki plac zabaw z wieloma urządzeniami zabawowymi i siłownią.
Marta