Oto moja historia


Dwa lata temu jeszcze nie wiedziałam o swojej chorobie. Dbałam o siebie, regularnie odwiedzałam ginekologa i robiłam USG piersi. Wiosną 2005 r., po USG piersi, pełna optymizmu, zdecydowałam się, za namową przyjaciółki, zrobić badanie mammograficzne. Wynik był dla mnie ciosem! Zawsze byłam dumna ze swoich ładnych piersi, zupełnie nie wyobrażałam sobie, że los pozbawi mnie mojej kobiecości. Byłam przerażona, lekarz zlekceważył mnie wręczając wynik histopatologiczny. Do dzisiaj oddział Chirurgii- Onkologicznej w Rzeszowie śni mi się w koszmarach. Dzięki ogromnemu wsparciu rodziny, przyjaciół i wierze w Boga nie poddałam się. W tych trudnych okolicznościach spotkałam wspaniałych specjalistów na Śląsku, gdzie byłam operowana. Moi bliscy "stawali na głowie", aby pierwsze tygodnie po operacji nie stresowały mnie dodatkowo. Po tym przykrym doświadczeniu jestem inną osobą. Staram się być pogodną i uśmiechniętą, nie zawsze mi się to udaje. Najgorszym koszmarem była chemia, łysina, nie mogłam na siebie patrzeć. Od tej pory mam kłopoty ze snem. Myślałam, że nie poradzę sobie, ale dałam radę, dzięki moim bliskim. Włosy już odrosły, zmieniłam kolor i uczesanie i gdy widzę błysk w oczach mężczyzny, dla którego jestem atrakcyjną kobietą, chce mi się założyć seksowną sukienkę mini i robię to chociaż dopadają mnie smuteczki. Od kilku miesięcy spotykam się z dziewczynami amazonkami. Trafiłam do klubu dzięki Marcie Zadorożnej, wspaniałej naszej szefowej. Ona zaraża wszystkich swoim entuzjazmem.

Marta