


Już tydzień minął od naszego przyjazdu z Iwonicza Zdroju i pora żeby napisać kilka zdań na temat kolejnego turnusu rehabilitacyjnego w sanatorium Sanvit.
Było wspaniale. Sanvit nie tylko trzyma wysoki poziom, ale i za każdym razem zaskakuje nas pozytywnie.
Okazały budynek, w którym mieści się sanatorium, od kilku lat ulega korzystnym przemianom, dotyczącym zarówno bryły budynku, jego wnętrza i funkcjonalności. Na przykład klatka schodowa i korytarze w niczym nie przypominają wystroju sprzed lat. Jest jasno, nowocześnie, luksusowo. Na zewnętrznym placu, do użytku kuracjuszy, powstała nowa altana, tężnia, obiekty do uprawiania sportu i rekreacji. To tylko niektóre zmiany wpływające pozytywnie na komfort pobytu i bezpieczeństwo kuracjuszy. Jeżeli dodam jeszcze satysfakcjonującą jakość zabiegów, bardzo smaczne i urozmaicone posiłki, wygodne i nowocześnie urządzone pokoje z łazienkami, organizowane wycieczki itd., to będzie można nam zazdrościć czasu spędzonego w Sanvicie, w którym, jak kiedyś napisałam: „ tydzień mija znakomicie”
Żałuję tylko, że tak nieliczna grupka wzięła udział w tym turnusie rehabilitacyjnym, dającym okazję do poprawy kondycji fizycznej i psychicznej ( powodem nie był koronawirus, ale waży powód osobisty). Dziękujemy wszystkim Pracownikom Sanvitu, bo nasze zadowolenie jest efektem Ich starań. Podziękowania należą się Darczyńcom i Ofiarodawcom 1% podatku za pomoc finansową, dzięki której mogłyśmy z takiej formy rehabilitacji skorzystać. Dziękujemy również Przedsiębiorstwu Omnes – Usługi Transportowe, bo to autobusem tej firmy bezpiecznie jechałyśmy do i z Iwonicza.
Zdjęć jest mało, bo niewiele było okazji do robienia ich i nie wszystkie były dobrej jakości. Deszcz nie sprzyjał wychodzeniu, ale…na taką tęczę warto spojrzeć. Mgły jak mleko zasłaniały widoki. Wieczory były bardzo chłodne. Komary cięły niemiłosiernie, więc wyjścia nie należały do przyjemności. Ale i tak byłyśmy w dobrym nastroju. Kiedy tylko warunki sprzyjały, korzystałyśmy z uroków lipca. Niektóre zmiany w Sanvicie, wyżej opisane, widać na załączonych zdjęciach.
Marta